"Niech się mury, pną do góry!" Tym popularnym powiedzeniem możemy nawiązać do drugiego etapu rozbudowy naszej remizy, który został przewidziany na 2022 rok. Prace związane z murowaniem ścian garażu uwidaczniają rozmach naszej inwestycji: widać już dokładnie kształt dodatkowego garażu, w tym przestrzeń szatni, która po
W jednym z poprzednich wpisów wspominałam o swojej pierwszej turniejowej wygranej w życiu. Jak już wiecie, w turnieju tym grałam w Budowę Zamku. Już wcześniej bardzo ją polubiłam, ale po zdobyciu miejsca na podium, tylko utwierdziłam się w swojej opinii. Budowa zamku to niewielkie pudełko, a w nim 4 płytki startowe, 45 kart muru oraz instrukcja. Grafika wykorzystana w grze jest przyjemna dla oka. Występujący na kartach bohaterowie nie są karykaturalni lub przerysowani. To naprawdę sympatyczne, bajkowe rysunki. Nie są zbyt dziecinne, spodobają się więc zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Podoba się nie tylko grafika, ale również proste zasady. Gra odrobinę nawiązuje do znanego mechanizmu z Memory. Tu również staramy się zapamiętać, gdzie leżą potrzebne nam karty, nie tworzymy jednak par. Staramy się zbudować zamek składający się z 10 elementów ułożonych według rosnącej kolejności. Każdy gracz otrzymuje płytkę startową z numerem 1. Karty muru należy potasować i rozłożyć na środku stołu obrazkami do dołu. W swoim ruchu gracze odkrywają jedna kartę. Można ją dołożyć do zamku (o ile ma ona numer wyższy od ostatniej karty murów) lub odłożyć z powrotem na miejsce. Należy rozważnie podejmować decyzje, ponieważ raz dołożonej karty nie można usunąć lub przesunąć. Gdy zbyt szybko wyłożymy wysokie numery, potem możemy mieć problem (pamiętajmy, że najwyższą kartą jest ta z numerem „46”). Jeżeli odkryjemy kartę z numerem niższym od numerów ostatnich kart w zamkach wszystkich graczy, należy ją usunąć z gry, a gracz kończy swój ruch. Gra kończy się, gdy jedna osoba dołoży dziesiąty element do swojego zamku lub gdy odkryto ostatnią kartę. Wygrywa osoba, która zbudowała zamek z największej liczby kart. Popularniejszy i bardziej lubiany jest jednak wariant, w którym otrzymujemy punkty za karty i za postacie znajdujące się w zamkach. Wygrywa oczywiście osoba z największą ilością punktów. I tak otrzymujemy po jednym punkcie za każdą kartę w naszym zamku, za króla i królową trzy punkty, za każdego rycerza, każdą księżniczkę i parę „rycerz i księżniczka” po jednym punkcie. Karta z Czarnoksiężnikiem przynosi nam natomiast inną korzyść – pozwala raz w ciągu gry dołożyć wyciągniętą kartę muru pomiędzy dwie inne, dodane wcześniej do zamku. To tyle zasad. Są one banalnie proste Zarówno dorośli, jak i dzieci nie mieli najmniejszych problemów z ich opanowaniem. Grę prezentowałam różnym grupom wiekowym i wszyscy dobrze się bawili. Oczywiście nie jest to propozycja dla bardzo wymagających graczy, ale jeżeli szukacie czegoś, by zagrać z Waszymi dziećmi i nie nudzić się, to będzie to strzał w dziesiątkę. Mój chrześniak gdy miał kilka lat był niepokonany w Memory. Dobrze pamiętam, ile wieczorów musiałam z nim spędzić przy tej grze. Szkoda, że wtedy nie było Budowy zamku, byłaby to na pewno świetna alternatywa. Mój chrześniak podstawy liczenia ma już opanowane, a w Memory dalej jest niepokonany, to jednak na pewno chętnie zasiądzie do tej gry (niestety mieszka za granicą). Budowa zamku uczy spostrzegawczości, ale też cierpliwości. Czasami, aż „skręcało” nas, ponieważ ktoś odkrył kartę, której potrzebowaliśmy i nie mogliśmy się doczekać naszej kolejki. Gra uczy też rozważnego podejmowania decyzji. Przed dołożeniem karty warto się dwa razy zastanowić. Im więcej graczy, tym oszczędniej musimy dokładać karty. Pamiętajmy, ze najwyższa wartość to „46”. Gdy zbyt szybko wyłożymy wysokie numery, możemy mieć problem z ukończeniem zamku. W trakcie turnieju zaobserwowałam, że to właśnie starsze dzieci wykazywały się dużą niecierpliwością i w przypadku drugiego wariantu rozgrywki, zapominały o postaciach, a skupiały się na ilości kart. O tym, że dzieci lubią tego typu gry, nie muszę nikogo przekonywać. A jak sprawdziła się Budowa zamku wśród dorosłych? Naprawdę dobrze. Nikt się nie nudził, a wręcz przeciwnie. Rozgrywka trwa od 15-20 minut, dlatego w trakcie spotkań Zamek pojawiał się kilkakrotnie. Dla mnie najlepszą rekomendacją jest zawsze informacja zwrotna od znajomych w postaci: chcemy kupić tę grę! Tak właśnie było w przypadku tej gry. Skoro dorośli znajomi (bez dzieci) decydują się na ten tytuł, to musi to coś znaczyć. Gdy wyjmiemy karty i płytki startowe z pudełka, zajmują one tak mało miejsca, że bez obaw zmieszczą się nawet w najmniejszej torebce. Komu więc polecam tę grę? Na pewno dzieciom, które już uczą się liczenia, rodzinom, ale też dorosłym lubiącym proste fillery i gry na spostrzegawczość. Grę przekazało wydawnictwo FOXGAMES. Dziękujemy! WYKONANIE 5/5Poręczne pudełko. Karty i płytki są dobrej jakości. Grafika przyjemna dla oka. TRUDNOŚĆ 1/5Zasady są banalnie proste. Trzeba wykazać się spostrzegawczością i cierpliwością. OCENA 5/5Gra sprawdza się zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych. Świetnie się przy niej bawiłam!
Tym samym prorocza okazała się kabaretowa piosenka Bohdana Smolenia z 1984 roku: "Ja mam zdrowe twarde ręce, a ja plecy mocne, zdrowe, a więc bracia jak najprędzej zaczynajmy odbudowę. Niech się mury pną do góry, niech kominy mają pion, zbudujemy po raz trzeci nowy dom". Miejmy nadzieję, że prorocza nie okaże się jej puenta.
Czytajcie i oglądajcie. Cel wyjazdu zaplanowaliśmy w piątek. Na sobotę 24 października 2015 roku. Co by za bardzo nie myśleć i nie mieć za dużo możliwości zmianu planu. Prawie nam się udało - poszliśmy tam gdzie zaplanowaliśmy ale do mety nie dotarliśmy. Rozsądek, wyczucie sytuacji, ocena własnych sił, itd. Uczcie się !!! Wybraliśmy Lodową Przełęcz. Warun był straszny, schronu po drodze nie było, szerpy zadowalają dalej szafiarkę - kili - blodziarkę więc plecaki musieliśmy nieść sami. Ciepłe rękawiczki mieliśmy od pewnego czasu więc byliśmy jako tako przygotowani. Oczywiście wcześniej sprawdzając wyposażenie ekspedycji ze spisem zamieszczonym na blogi kilijanki. Tylko niskie buty sportowe znanej firmy zamieniliśmy na ciężkie buty zimowe mniej znanych firm. Bo nawet raki mieliśmy i nie zawachalibyśmy się ich użyć ( tu miejsce na reklamę sponsora ). Skład ekspedycji: Prezes czyli mój kierowca i ja. Czas trwania ekspedycji: 8:50 - 17:20. 24 października 2015 roku. Wyruszyliśmy. Za oknem auta było sympatycznie. Zaparkowaliśmy, założyliśmy stroje ekspedycyjne ( tu podziękowania dla sponsorów ) i ruszyliśmy pomachać ręcoma Księciu. Pierwszy obóz założyliśmy przy moście, w nowej wiacie. Tej co ją 27 września skladali w całość. Tamtego dnia udaliśmy się w lewo, w Koperszady, a potem w szaleńczym szale poszliśmy do Kieżmarskiego i na przystanek autobusowy. Fajnie było. Teraz ruszyliśmy na prawo - w mur. Swoją drogą to teraz lepiej nie iść na lewo - jeszcze jakiś wojownik od razu człeka lewakiem nazwie Tak przy okazji - "automatyczne" nazywanie kogoś lewakiem jest równie infantylne jak bełkotanie o obrażaniu uczuć religijnych . Chyba mają wspólne "korzenie" Ale i tak jak szliśmy na prawo to łby nasze kierowały się w lewo. I oto co nasz oczy ujrzały. To są, moi Drodzy, Tatry Bielskie. Leżakują na terenie Słowacji, a w reklamie ( cenzura ) robią za Polskę Nic to - będzie aneksja. Ja w powyższych Tatrach byłem tylko dwa razy - bo ile można chodzić po tak ubogiej sieci szlaków turystycznych ? Prezes był trzy razy ale to dlatego, że jest o wiele starszy niż ja i po prostu zapomnial, że już tam był. Poza widokami na lewo były też inne. I wreszcie pojawił się On. Mur. ( chwila na otarcie łzy wzruszenia ) Jaworowy Mur zamyka od południa Zadnią Dolinę Jaworową. Jaworowy Szczyt, Mały Jaworowy Szczyt ( miejsce bohaterskiej, "Klimku, wracajcie!!!" śmierci Klemensa Bachledy - z drugiej strony patrząc Bachleda nie wykonał polecenia przełożonego ), Jaworowe Turnie - to "cegły" tego muru.
"Niech się mury pną do góry!" 👨‍🔧 🏗️. Kochani, chcemy Was przeprosić ale niestety nie damy rady otworzyć się w czerwcu. Demontaż 8 kortów ASB, to pierwsza tego typu inwestycja w Polsce, sami się wszystkiego uczymy, dlatego niektórych spraw nie byliśmy w stanie przewidzieć.
On jest natchniony i wszystko wie, wskazuje gdzie są wrogowie, Stale dodaje gestami sił, skanduje słowo po słowie. Pochodni setki paliło się i w górę pięści rósł las, Najwyższa pora zrobić coś z tym, już nadszedł podziałów czas! Wstaw znowu murom zęby krat Załóż kajdany, chwyć mocniej bat Nie bój się bólu, nie bój się strat, Niech znowu, znowu dzieli się świat! A gdy poznali dobrze cel, wiedzieli kto jest wrogiem, Z ojczyzną znów poczuli więź, honorem oraz bogiem. Wiatr niósł ze sobą starą pieśń w rytmie podkutych butów, Łańcuchów więcej trzeba tu, zasieków z grubych drutów. Wstaw znowu murom zęby krat, Załóż kajdany, chwyć mocno bat, Niechaj zasieki sięgają nieba, Znowu podzielić świat nam potrzeba! Gdy wreszcie wróg wiadomy jest, to nie ma wątpliwości, Że trzeba tyłek skopać mu, przepędzić bez litości. Nie może czuć bezpiecznym się, nie chcemy tu intruza, Bo kto nam wprost sprzeciwia się, sam prosi się o guza. Za oknem buty tłuką w bruk, Nastaje nowy w dziejach rozdział, Złowieszczych słychać kroków huk, Zasieki rosną jak na drożdżach…

Niech się mury pną Niech się mury pną Redakcja. 13 maja 2000, 5:59 Nie jest to jego fach wyuczony, ponieważ tak naprawdę kształcił się na stolarza. Od kilku lat ze stolarką nie

Materiały budowlane Na polskim rynku obecni są wszyscy wielcy tego świata Niech się mury pną do góry Budujący lub remontujący mieszkanie nie ma dziś kłopotów z wyborem materiałów i wyposażenia FOT. JAKUB OSTAŁOWSKI Rynek materiałów budowlanych w Polsce jest dziś bardzo zróżnicowany co do oferty i cen. Obok firm krajowych działają na nim liczące się światowe koncerny. Najczęściej zakładają u nas swoje firmy przedstawicielskie, wchodzą w związki kapitałowe z naszymi przedsiębiorstwami, inwestują w fabryki. Związki z zachodnimi koncernami owocują nowoczesną technologią, poprawą stanu środowiska naturalnego i wejściem za ich pośrednictwem na światowe rynki. Jednak także wielu polskich producentów może już sobie pozwolić na nowoczesne urządzenia zapewniające wysoką jakość wyrobów. Dzięki temu skutecznie konkurują z zagranicznymi przedsiębiorstwami. Coraz lepszą jakościowo ofertę mają rodzimi producenci ceramiki łazienkowej, sprzętu gospodarstwa domowego czy chemii budowlanej. Nie mają się czego wstydzić producenci ceramiki budowlanej,... Dostęp do treści jest płatny. Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną. Ponad milion tekstów w jednym miejscu. Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej" ZamówUnikalna oferta
Niech się mury pną do góry! Dziś rozpoczęło się murowanie ścian zewnętrznych sali widowiskowo-teatralno-kinowej, która niebawem powstanie w Sławie. Nowy obiekt ma posiadać widownię na około 300 miejsc, scenę o pow. 80 mkw, garderoby, szatnie, zaplecza socjalne, a także pomieszczenie obsługi sceny. wróć do artykułu «
Obie akcentowały budowlaną solidność, zatem pasują jako zwiastun niniejszego odcinka cyklu „Było, nie minęło”. Centrala Handlu Zagranicznego Budownictwa Budimex utworzona została pół wieku temu. Burzliwy rok 1968 to wręcz symbol siermiężnego socjalizmu z epoki towarzysza Władysława Gomułki. W odróżnieniu od wielu firm prezentowanych w naszym cyklu współczesna grupa Budimex nie dokopuje się do starszych korzeni. Wobec niepodległościowego stulecia jubileusz połówkowy wygląda skromnie, ale budowlany potentat ma godny dorobek. Poza tym jeden z jego najnowszych kontraktów, o którym wspomnimy na końcu, ma szczególną symbolikę związaną nie ze stuleciem, lecz z całym tysiącleciem dziejów Polski. Zarabiać za granicą, wydawać w kraju Ortodoksyjni władcy PRL zdawali sobie sprawę, że również socjalistyczna gospodarka planowa musi prowadzić handel zagraniczny. Wyklęte ideologicznie dewizy, na czele z dominującym dolarem amerykańskim, były po prostu konieczne dla funkcjonowania państwa. Zapóźniony technologicznie krajowy przemysł oferował jednak mało towarów o jakości wymaganej przez odbiorców zagranicznych. Wyjściem alternatywnym stał się handel polską pracą i usługami świadczonymi za granicą. Pod bardzo ścisłą kontrolą państwa zaczęto delegować do zagranicznych zleceń zarówno firmy, jak i pracowników. Taka była geneza utworzenia w 1968 r. Budimeksu. Idea eksportowania usług budowlanych wyprzedziła przejęcie w grudniu 1970 r. władzy przez towarzysza Edwarda Gierka i kredytowo-licencyjne otwarcie gospodarki PRL na świat. Zagraniczne budowy prowadzone były w bratnich państwach członkowskich Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej, a także w tzw. postępowych krajach Azji i Afryki. Eksperyment z Budimeksem okazał się na tyle obiecujący, że w 1971 r. utworzone zostało siostrzane Biuro Eksportu Budownictwa Komunikacyjnego Dromex. Szybko się bowiem okazało, że największym zainteresowaniem zleceniodawców cieszy się budowa dróg. Od tamtego czasu Budimex i Dromex szły w parze, w XXI wieku zaś nastąpiło ich stopienie instytucjonalne. Drogownictwo pozostaje ważnym sektorem tradycji i współczesności grupy Budimex. Budowy prowadzone były w różnych państwach, ale największe znaczenie miały wielomilionowe kontrakty w Iraku i Libii. Oba pustynne państwa arabskie, z ogromnymi potrzebami infrastrukturalnymi, dysponowały twardymi walutami z eksportu ropy naftowej. Rządzili nimi dyktatorzy, którzy jednak rozumieli konieczność postępu cywilizacyjnego. Zamachy stanu kalendarzowo zbiegły się z dziejami Budimeksu. W Iraku od 1968 r. rządził Ahmad Hasan al-Bakr, którego od 1979 r. zastąpił kuzyn Saddam Husajn. W Libii natomiast w 1969 r. zagarnął władzę Muammar Kadafi. Firmy z Polski okazały się bardziej konkurencyjne od zachodnich, bo były po prostu tańsze, chociaż jakość naszych budowlańców wcale nie była gorsza. Dla Budimeksu i Dromeksu zaś płatności w petrodolarach były niezwykle atrakcyjne i korzystne. Legendą PRL stały się zarobki delegowanych pracowników. Ze względu na sztucznie utrzymywane anomalie kursowe, wyjazd na kontrakt oznaczał finansowy awans do krajowej elity, umożliwiał w Polsce szybkie wybudowanie domu etc. Dlatego kolejka chętnych na intratne budowy była ogromna, ciemną stroną procesu rekrutacji stawał się nepotyzm i nierzadka korupcja. Z drugiej strony — jeśli ktoś już wyjechał, to solidnie pracował za prawdziwe pieniądze. Dawali zarobić, ale na końcu nie zapłacili Obaj wspomniani dyktatorzy, a zarazem wielcy zleceniodawcy robót budowlanych w ich państwach, po wojnach i krwawych rewolucjach skończyli nędznie — Saddam Husajn został powieszony w 2006 r., a Muammar Kadafi zastrzelony w 2011 r. Już wiele lat wcześniej, pod koniec XX wieku, po przemianach ustrojowych w Polsce i innych państwach naszego regionu, nastąpiło jednak pęknięcie i zerwanie kontraktów. Budimex i Dromex zwłaszcza z ogarniętego wojnami Iraku nie wyegzekwowały wielu zaległych milionów. Zamiast kasy pozostała satysfakcja, że np. strategiczna autostrada tranzytowa przez cały Irak, z dużym polskim wkładem, okazała się bardzo solidna i posłużyła wojskom amerykańskim podczas inwazji… Po przemianach ustrojowych losy Budimeksu były standardowe. Przekształcenia prawne i własnościowe dostosowywały państwową firmę do twardej rynkowej konkurencji. W 1992 r. nastąpiła jej komercjalizacja, czyli przekształcenie w spółkę akcyjną. W 1995 r. udanie zadebiutowała na Giełdzie Papierów Wartościowych, wartość akcji przekroczyła cenę emisyjną o 35 proc. Najważniejsza dla współczesnych losów firmy transakcja zawarta została w 2000 r. — inwestorem strategicznym Budimeksu została potężna hiszpańska grupa Ferrovial. W 2002 r. przejęty został Mostostal Kraków oraz powstała spółka Budimex Dromex, która na dalszym etapie konsolidacji grupy została w 2009 r. wchłonięta przez Budimex — tym samym nazwa Dromex po 38 latach funkcjonowania przeszła do historii. W 2011 r. Budimex znalazł się w giełdowym indeksie Respect, obejmującym spółki najbardziej odpowiedzialne. Skonsolidowana grupa, zatrudniająca obecnie 8,2 tys. pracowników, podzielona jest na segment budowlany, deweloperski oraz prowadzący pozostałą działalność. Udział Budimexu w międzynarodowej grupie Ferrovial wynosi zaś 12 proc. Drogi, koleje, dworce, mosty — wszystko W tym roku Budimex otrzymał jubileuszowy tytuł „Tego, który zmienia polski przemysł”. Biorąc pod uwagę liczbę realizacji przemysłowych powstałych na przestrzeni 50 lat — rzeczywiście zmienia. Od przemian ustrojowych naturalnym trendem stał się zwrot Budimeksu ku zamówieniom z kraju (wszak socjalistyczna premia kursowa przestała istnieć). Również naturalnym zjawiskiem jest różnorodność sektorów — doświadczenie i potencjał Budimeksu umożliwia realizację każdej inwestycji, czy to kubaturowej, czy komunikacyjnej. Z okazji 50-lecia istnienia firma zestawiła swoją listę TOP 50. Kilka pozycji z niej wypada skrótowo wymienić. Za najbardziej prestiżową budowę półwiecza Budimeksu można uznać nietypowe zamówienie prywatne — sanktuarium maryjne w Licheniu Starym koło Konina. Monumentalna, pięcionawowa bazylika, z wieżą wysokości ponad 140 m, jest największym kościołem w Polsce, ósmym w Europie i dwunastym na świecie. Budimex wznosił ją przez dekadę 1994-2004, obiekt nieukończony poświęcił w 1999 r. papież Jan Paweł II. Oprócz ogromnej kubatury niecodzienność inwestycji polegała na sposobie finansowania „co łaska”, czyli z datków pielgrzymów. Podczas podpisywania umowy i całej budowy Budimex nie miał zatem gwarancji budżetowych, ale zatorów płatniczych nie odczuwał… Drugą imponującą budowlą z tej samej półki jest sanktuarium w krakowskich Łagiewnikach, które wzniósł Mostostal Kraków, należący do grupy Budimex. Spośród wielu innych obiektów kubaturowych znane są stadiony sportowe w Lublinie i Gdyni, terminale lotnicze w Gdańsku i Lublinie, odnowione dworce w Przemyślu i Wrocławiu. Hale biznesowe na liście osiągnięć Budimeksu reprezentują zakłady Polpharma w Starogardzie Gdańskim i Polmlek w Lidzbarku Warmińskim. Bardzo efektowne jest strategiczne centrum Polskich Sieci Elektroenergetycznych w podwarszawskim Konstancinie. Bogata jest również lista infrastrukturalna. Za jej dziekana uznajmy Pomorską Kolej Metropolitalną, zapewniającą dojazd z Gdańska do portu lotniczego im. Lecha Wałęsy. Trudno uwierzyć, ale to pierwsza dwutorowa linia z przystankami, zbudowana w Polsce od zera, licząc od epoki towarzysza Edwarda Gierka. Budimex wraz z Ferrovialem zbudował także pod Kwidzynem nowoczesny most na Wiśle, z układem nośnym EPB (extradosed prestressed bridge). Łączy on ideę mostu podwieszanego i belkowego sprężonego, dzięki czemu jest tańszy od zwykłego wantowego, ponieważ pylony nośne są znacznie niższe. Na zakończenie — zapowiedziane na wstępie jedno z najnowszych zamówień, które ma szczególną symbolikę. Budimex rozpoczął budowę potężnej siedziby Muzeum Historii Polski, ma ją ukończyć w lutym 2021 r. Gmach powstaje w kompleksie warszawskiej Cytadeli, równolegle do Wisły. Trudno uniknąć refleksji — oto firma, która z definicji powstała jako podmiot gospodarki PRL-owskiej i na samym początku budowała efektowny wieżowiec Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej w Moskwie, po pół wieku wznosi sztandarowe muzeum patriotyczne wewnątrz złowrogiej carskiej twierdzy, zbudowanej nie dla obrony Warszawy, lecz w celu rozstrzelania miasta z armat, gdyby wybuchło kolejne powstanie. Historia bywa przewrotna… &
Niech radośnie rośnie gmach, Naszym snom i twoim snom, Warszawo! Niech się mury pną do góry, Kiedy dłonie chętne są, Budujemy betonowy, nowy dom.

Z utęsknieniem oczekuję chwili, kiedy po zapoznaniu się z kolejnym projektem legislacyjnym przygotowanym w Ministerstwie Zdrowia, będę mógł z zadowoleniem stwierdzić, że to dobry projekt. Z utęsknieniem oczekuję chwili, kiedy po zapoznaniu się z kolejnym projektem legislacyjnym przygotowanym w Ministerstwie Zdrowia, będę mógł z zadowoleniem stwierdzić, że to dobry projekt. Naprawdę bardzo chciałbym za coś pochwalić ministerstwo, bo ciągła krytyka staje się nudna, a piszący te słowa może stać się niepoprawną zrzędą. Niestety, kolejny projekt ustawy, tym razem o 7-letnim planie transformacji nie dał mi szansy na napisanie czegoś dobrego. Pomijając, mam nadzieję, że przypadkowe skojarzenia z opracowywanymi za tzw. komuny planami pięcio- i sześcioletnimi siedmioletnie plany transformacji mają być według pomysłodawców sposobem na naprawę systemu opieki zdrowotnej. Mając na uwadze, że sposób i proponowane czynniki, które miałyby być brane pod uwagę przy tworzeniu tych planów oraz sposób ich zatwierdzania oraz to, że podstawą opracowywania planów będą tzw. mapy potrzeb zdrowotnych staje się jasne, że plany te będą głównie planami inwestycji, remontów i zakupów, czyli będą się koncentrowały na problematyce strukturalnej, tj. na obiektach i ich wyposażeniu. Tymczasem to, że system ochrony zdrowia w Polsce źle funkcjonuje nie wynika z problemów strukturalnych. Główne problemy ochrony zdrowia to problemy organizacyjne i funkcjonalne. Oczywiście również i struktura materialna opieki zdrowotnej wymaga ciągłego ulepszania, ale nie to jest jej głównym problemem i zakup np. kolejnego aparatu do badania metodą rezonansu magnetycznego w żaden sposób nie poprawi jej funkcjonowania. Posłużę się tutaj dwoma przykładami z ostatniego okresu przepełnionego walką z epidemią. Cóż z tego, że w drugim kwartale ubiegłego roku minister Szumowski poinformował, że dostępna baza laboratoryjna umożliwia wykonywanie około 100 tys. testów dziennie, gdy w tym czasie – i to we wzlotach – wykonywano zaledwie około 30 tys. testów, a minister nie wiedział, dlaczego to nie działa. Cóż z tego, że dużym kosztem pobudowaliśmy bardzo duże szpitale tymczasowe na stadionach i w dużych halach, gdy nawet w czasie, kiedy bijemy światowe rekordy zachorowań w przeliczeniu na milion mieszkańców, szpitale te nie były w stanie przyjąć takiej liczby pacjentów, jaką – budując je – zaplanowano. W jednym i drugim przypadku istniała odpowiednia struktura, i w jednym i drugim przypadku to wszystko po prostu nie działało tak, jak powinno. Fundamentalną wadą projektu tej ustawy jest to, że zapowiadane plany miałyby być opracowywane na podstawie map potrzeb zdrowotnych, gdy tymczasem mapy te są mapami potrzeb tylko z nazwy, faktycznie są one głównie opisem istniejących zasobów. Problem z mapami zaczyna się od tego, że samo określenie „potrzeba zdrowotna” jest niedookreślone. Nie wiadomo, czy chodzi o potrzebę uzyskania policzalnych świadczeń zdrowotnych, czy też o poprawę pogorszonego stanu zdrowia. Czy chodzi o potrzeby związane z zachorowaniem czy też obejmuje działania profilaktyczne dla jeszcze zdrowych. Tak więc opracowywanie planów 7-letnich na podstawie map potrzeb, które nie są mapami potrzeb, to budowanie jednego fałszu opartego na drugim fałszu. Czytając projekt, można odnieść wrażenie, że plany transformacji mają być metodą na uzdrowienie systemu ochrony zdrowia. Tymczasem zajmować się one będą tylko wycinkiem problemu, pozostawiając i spychając konieczność poprawy sposobu funkcjonowania systemu ochrony zdrowia na boczny tor. Tymczasem właśnie zajmowanie się głównie problemami strukturalnymi to jest właśnie boczny tor. Być może wynika to z tego, że Ministerstwem Zdrowia zarządzają technokraci spoza systemu ochrony zdrowia i dlatego sądzą, że system ochrony zdrowia będzie dobrze funkcjonował dzięki budynkom i sprzętowi. Tak, one są potrzebne, ale jak to czasami się mówi, budynki nie leczą. I to daję pod rozwagę pomysłodawcom tworzenia planów 7-letnich. Znów wydamy duże pieniądze i ponownie wszystko będzie takie, jakie było. A może o to właśnie chodzi… Źródło: „Służba Zdrowia” 4/2021

SCeffg.
  • xf778fqnsh.pages.dev/64
  • xf778fqnsh.pages.dev/43
  • xf778fqnsh.pages.dev/83
  • xf778fqnsh.pages.dev/212
  • xf778fqnsh.pages.dev/290
  • xf778fqnsh.pages.dev/399
  • xf778fqnsh.pages.dev/11
  • xf778fqnsh.pages.dev/364
  • xf778fqnsh.pages.dev/364
  • niech się mury pną do góry