Bernd Heinrich, emerytowany już badacz z amerykańskiego University of Vermont, z czystej ciekawości prowadził – nieraz godzina po godzinie – obserwacje rozkładających się zwierzęcych zwłok czy odchodów. A to wyłożył pod swoją chatą truchło potrąconego jelenia znalezionego przy drodze, a to obserwował, co dzieje się z padliną łosia, a to podrzucał chrząszczom grabarzom padłe myszy i ptaki. Truchła z każdą godziną pachniały coraz gorzej, a badacz cierpliwie obserwował zwierzęta ucztujące na padlinie – w tym skrzętnie liczył chrząszcze, które z martwego ssaka się rozbiegały. Dzięki tym obserwacjom czytelnik może jednak sporo dowiedzieć się niezwykłym życiu padlinożerców siedząc wygodnie w fotelu. A opowieść ta jest naprawdę ciekawa. Bo wcale nie jest powiedziane, że życie motyli, pszczół, bocianów czy sów jest bardziej interesujące od zwyczajów gnojarzy, much plujek czy kruków. Poza tym pasjonująca jest historia tego, co dzieje się z ciałem po śmierci. Bo w końcu to zwierzęcym grabarzom zawdzięczamy obieg materii w przyrodzie i to, że w lasach nie zalegają tony odchodów czy truchła milionów padłych zwierząt. Heinrich w swojej książce opisuje np. pogrzeb myszy urządzony przez chrząszcze grabarze. Owadom tym zwłoki małych ssaków czy ptaków potrzebne są, aby złożyć w nich jaja. Kiedy samiec znajdzie padlinę, przywabia samicę i chrząszcze próbują przemieścić padłe zwierzę w miejsce, w którym będzie się je dało zakopać w ziemi. Badacz opisuje, że owady te wpełzają pod spód truchła i odwrócone na grzbiety przesuwają je swoimi nogami. Kiedy padlina trafi już na miejsce „pochówku”, grabarze wykopują pod zdechła myszą ziemię i w ten sposób zwłoki stopniowo zapadają się w tym dziwnym, zbudowanym przez zwierzęta grobie. Owady usuwają z padliny futro lub pióra i spryskują ją substancjami antybiotycznymi, które zapobiegają gniciu. Dopiero wtedy można na truchle złożyć jaja, z których wylęgną się larwy. I temu nowemu pokoleniu wcale nie przeszkadza, że rodzi się w grobie i pożywia zwłokami innego stworzenia. Badacz swoją uwagę poświęca również drzewom, które także mają swoich grabarzy. Proces rozkładu drzew jest niezwykle ważny dla lasów. „Ponad jedna trzecia gatunków ptaków żyjących w lesie jest uzależniona od stojących martwych drzew – bądź to pod względem pożywienia, o ile żywią się larwami chrząszczy, bądź pod względem miejsc do gniazdowania, o ile mieszkają w dziuplach. Albowiem dopiero butwienie drzewa umożliwia ptakom stosunkowo łatwe drążenie w drewnie” – pisze Heinrich i zaznacza, że tylko nieliczne dzięcioły umieją wykuć dziuplę w litym zdrowym drewnie. Heinrichowi niestraszne są także badania dotyczące odchodów. „Pewnej nocy na mniej więcej półlitrowej kupce łajna słonia w ciągu kwadransa złowiliśmy trzy tysiące osiemset gnojarzy” – pisze badacz i dodaje, że owady niezwykle sprawnie sprzątały odchody słonia – zjadając je, tocząc z nich kulki i wciągając do swoich gniazd. „Po godzinie lub dwu z buły łajna zostaje mający mniej więcej pół metra średnicy placek prawie suchej włóknistej materii, niemal do cna wyzutej z soczystych treści” – pisze. Swoją uwagę biolog poświeca również człowiekowi i jego roli w systemie obiegu materii. „Jeszcze gdy żyjemy, nasze odchody są bezpośrednio przetwarzane w chrząszcze, trawę i drzewa, które z kolei zamieniają się w pszczoły i motyle, następnie zaś w muchołówki, ziarnojady i sokoły, wreszcie znowu w trawę, a poprzez nią w jelenie, krowy, kozy i nas” – podsumowuje autor. „Wieczne życie. O zwierzęcej formie śmierci” Bernd Heinrich, Wydawnictwo Czarne, 2014 . PAP – Nauka w Polsce, Ludwika Tomala Źródło:
Symbolizm noweli „Rozdziobią nas kruki, wrony…”. Symbolizm odnajdujemy w części dotyczącej ataku wron na martwe ciało Szymona Winrycha i jego konia. Stefan Żeromski w jednej ze scen, drastycznej i przypominającej fragment horroru, określił wrony mianem: „trupojadów (…) namiętnie odczuwających interesy własnego dzióba i
Od dzisiaj w kolekcji Lektur dla uczniów liceów znajdziecie Rozdzióbią nas kruki, wrony Stefana Żeromskiego! Poruszająca nowela, której akcja toczy się pod koniec powstania styczniowego. Opis przygnębiającego jesiennego krajobrazu stanowi wstęp do opowiadania o poniewierce jednego z ostatnich powstańców, który przebrany za chłopa przemyca broń dla swojego oddziału. Nie zamierza rezygnować, choć jest świadomy, że powstanie dogorywa. Na polnej drodze napotyka go rosyjski patrol. Żołnierze przeszukują jego wóz i odkrywszy broń, mordują go. Druga część zawiera naturalistyczny opis paniki i męki pozostałego przy życiu konia, a następnie równie brutalną, szokującą scenę rozrywania ciała zabitego powstańca przez stado wron. W ostatniej części pojawia się chłop z pobliskiej wsi, który okrada zwłoki, po czym wrzuca do jednego dołu po kartoflach trupa powstańca i zwłoki konia obdartego ze skóry. Nowela stanowi oskarżenie skierowane przeciwko tym, którzy ponoszą odpowiedzialność za ciemnotę i nędzę ludu. Bez zmian społecznych narodowi grozi unicestwienie. Żeromski zamyka utwór pesymistycznymi słowami: ,,Zza świata szła noc, rozpacz i śmierć”. Opracowanie redakcyjne: Wojciech Kotwica, Paulina Choromańska, Aleksandra Kopeć.Koncepcja naturalistyczna w opowiadaniach Żeromskiego "Zmierzch"Głównym tematem opowiadania są dzieje bezrolnego chłopa wyrobnika Walka Gibały. Gibała służył u dawnego dziedzica, ale u nowego dię nie utrzymał (ponieważ ujmował pół garnca owsa swej parze koni i szedł wieczorem do szynkarza Berlina za tytoń, bibułkę lub kapkę gorzałki wymienić). Ponieważ Gibała często przymierał głodem i jedynym co posiadał była wolność osobista, postanowił zatrudnić się u nowego dziedzica. Ten to z wąwozu znajdującego się w okolicy postanowił zrobić staw rybny. Walek z pracą (wywożeniem ziemi wiązał wielkie nadzieje. Żeromski ukazał ciężką, wyniszczającą pracę chłopa i jego żony, strwożonej przy tym o los dziecka samotnie zostawionego w zamkniętej izbie. Prośba jej o powrót do domu zostaje przez męża odrzucona, bo nie wypracowali jeszcze wyznaczonej przez niego normy. Zapadający zmrok jest jakby jeszcze jednym bohaterem utworu. Potęguje on nastrój przejmującej nędzy i zabójczej pracy chłopskiej rodziny, jest tłem dramatu."Zapomnienie"Głównym bohaterem jest Wicek Obala, który podczas polowania dziedzica i gajowego na kaczki, zostaje nakryty w mieszczańskim lesie. Pomimo, że przyjechał po cztery deski na trumnę dla syna, tamci straszą go, że zaskarżą go o kradzież. Aby udowodnić gajowemu i dziedzicowi, że mówi prawdę prowadzi ich do stodoły, gdzie leżą zwłoki 15 - letniego syna. Jest on tak samo chudy, wynędzniały, chodzą po nim już muchy. Następnie narrator opisuje chłopców strącających z drzew pisklęta wrony i wyrywających im nóżki (które mogą sprzedać leśniczemu za 3 grosze). Obraz ten nie jest przypadkowy. Wrona nie może nic zrobić, lata jedynie nad chłopcami. Podkreśla tutaj autor nierozerwalny związek człowieka z przyrodą. "Rozdziobią nas kruki i wrony"Naturalistyczny charakter ma w opowiadaniu tym opis śmierci chłopa i konia. "Wrona skoczyła na głowę zabitej szkapy, podniosła łeb do góry, rozkraczyła nogi jak drwal, zabierający się do rąbania, nakierowała dziób prostopadle i jak żelaznym kilofem palnęłą nim martwe oko trupa. Ta preparowała żebro, inna szczypała nogę, jeszcze inna rozrabiała ranę w czaszce". 1) Naturalizm był kierunkiem bardzo popularnym w Młodej Polsce. W opowiadaniach Żeromskiego wymienionych wyżej zastosowana została technika naturalistyczna. a) człowiek elementem natury, zależy od jej praw b) motywacja oparta na zjawiskach przyrodniczych, walka o byt - "Zmierzch" c) demaskowanie ludzkiej nędzy i krzywdy - "Zmierzch", "Zapomnienie" d) fotograficzna wierność szczegółów e) odtwarzanie przypadkowych drastycznych sytuacji (wyrzucanie z gniazd piskląt, próba dostania się wron do mózgu Winrycha) 2) Cel zastosowania techniki naturalistycznej a) zwiększa to ekspresję utworu b) uwrażliwia czytelnika na krzywdę i nędzę ludzką